mecz z Mielnikiem

W upalne sobotnie południe rozpoczął się dla nas mecz nr 3 rozgrywek rundy wiosennej. Tym razem na naszym Kęp Noł gościłyśmy zespół z Mielnika. Wiedziałyśmy, że będzie ciężko toteż kminiłyśmy jak ugrać coś składem, którym dysponowałyśmy. Pierwsza jedenastka z powodu plagi kontuzji oraz niemocy uczestnictwa kilku dziewczynek była rzec można nieco eksperymentalna. Na pewno nie każda była zadowolona z pozycji, którą dane jej było zająć, ale dobro zespołu ponad wszystko.

W bramce z powodu nieobecności Kasi Z. wystąpiła Ania B., w obronie od prawej raczej lepiej czująca się w pomocy El Capitano Emilia, w środku Azia i Magda, które co prawda całą rundę jesienną rozegrały na stoperach, ale niewątpliwie wolałyby grać w przodzie, obronę z lewej strony zamykała Kamila, dla której była to raczej nominalna pozycja. Parę defensorek stanowiły Lensza – nieco cofnięta, bo wcześniej grywała na „dziesiątce” oraz Domcia, która jest przekozakiem, gdyż zagrała ze skręconym stawem skokowym – WIELKI SZACUN KOLEŻANKO . Debiut na prawej pomocy zaliczyła Kinga, natomiast rutynowo na lewej flance wystąpiła Andżela. Ofensywną pomocniczką była Kasia W., która tę pozycję dobrze zna z rundy jesiennej, ale ostatnio częściej grywała na skrzydle, a na szpicy ustawiono Juleńkę, czyli dla niej norma. Z ławki wspierała nas nasza kochana maskotka gotowa do gry Adusia oraz kontuzjowane – Pysza i Dziesza.

Z powodu masakrycznych warunków atmosferycznych w połowie połowy zarządzono dwuminutową przerwę na uzupełnienie płynów. My korzystając z okazji chłodziłyśmy też swoje plecy, ale z marnym skutkiem, gdyż po jakiś trzech minutach mokra koszulka znowu była sucha. Oceniając przebieg pierwszej połowy można stwierdzić, że gra nam się kleiła, kilka razy udało się ładnie poklepać, lecz brakowało wykończenia. Miałyśmy parę dobrych okazji do otwarcia wyniku, rywalki także miały jedną setę, ale na szczęście refleksem wykazała się nasza bramkarka.
Druga połowa to już całkowita nasza dominacja, ale niestety piłka nie chciała wpaść do siatki przeciwniczek. Ich gra opierała się na zagraniach na tzw. pałę do napastniczki, która jednak była skutecznie kryta. Ostatecznie mecz zakończył się bezbramkowym remisem. Rywalki były z niego zadowolone, my na pewno nie, bo bez wątpienia zasługiwałyśmy na zwycięstwo, lecz jak wiadomo futbol nie jest sprawiedliwy.

Choć dzisiejszy wynik nie do końca satysfakcjonował to dzień ten był wyjątkowy dla naszych kochanych, mądrych, pięknych i utalentowanych bliźniąt także trzeba było go jakoś uczcić. „Dziewczynky” obchodziły swoje osiemnaste urodziny. Zaraz po meczu drogie koleżanki wyskoczyły z niespodzianką. Jubilatki były szczerze wzruszone, odebrały uściski i życzenia. Była okazja do symbolicznego pociągnięcia szampana z gwinta za zdrowie naszych ziomsów. Łyka zrobiła nawet Azia, a kto był najbardziej pazerny na ten trunek to już widać na zdjęciu . Okazja do spożycia większej ilości napojów wyskokowych będzie zapewne dopiero po zakończeniu sezonu, bo my sportowce. Był też przesuperaśny tort i prezenty, jeden z nich widać na zdjęciu, drugi raczej nie nadaje się do publicznego wglądu. Azia z Madzią serdecznie dziękują kochanym koleżankom! 

Ale dziś już nie próżnujemy, przed nami tydzień treningów zakończony weekendowym meczem w Mońkach. Wspierajcie swoje ulubione piłkareczki!

PARTNER
SPONSORZY TECHNICZNI
TABELE WYNIKÓW